Fajerwerki za oknem,

a mnie marność nuży

Tak słodko byłby na nie patrzeć,

a jednocześnie opuścić.

Myśli się gonią,

uczucia emocje przeganiają,

chciałabym tylko mojego życia,

które odeszło wraz z nadejściem krasnala.

Czuję bytość.

A jednocześnie taką nicość pustą.

Widzę twoje ręce,

widzę tęsknotę odwzajemnioną,

a jednocześnie jej nie ma.

I jeszcze poradzić nic nie mogę.

Zamknę się więc dla świętego spokoju.

Zamknę wszystkie otwarte okna

i wyjadę na ryby,

pod namiot

Żeby się dogadać.