Piątka

Zwinę się w kłębek
i przeczkam tę burzę
tylko się boję tego jak wieje
jak trzska o okna
jak gwizda
boję się że ten wiatr
ma siłę
żeby mnie porwać ze sobą
do miejsca
z którego drogi powrotnej
nie odnajdę
Tak bardzo bym chciała
żeby mnie porwał

Zwinę się w kłębek

i przeczekam tę burzę

tylko się boję tego

jak wieje

jak trzska o okna

boję się że ten wiatr

ma siłę

żeby mnie porwać

ze sobą

do miejsca

z którego

drogi powrotnej

nie odnajdę

Tak bardzo bym chciała

żeby mnie porwał

Czwórka

Zakrywasz swoją twarz niezdecydowaniem
Oczy mrużysz by ukryć zawstydzenie
Wargi zagryzasz by słowa stłamsić
Dłoń odsuwasz żeby tylko nie dotknąć powietrza
Starasz się być blisko po to by móc się odsuwać
Coraz dalej
I w ogóle
I wcale
I  nieblisko
I  niedaleko
Po co mnie męczysz?
Po co mnie kochasz tym całym niekochaniem?

Zakrywasz swoją twarz niezdecydowaniem

Oczy mrużysz by ukryć zawstydzenie

Wargi zagryzasz by słowa stłamsić

Dłoń odsuwasz żeby tylko nie dotknąć powietrza

Starasz się być blisko po to by móc się odsuwać

Coraz dalej
I w ogóle

I wcale

I  nieblisko

I  niedaleko
Po co mnie męczysz?

Po co mnie kochasz tym całym niekochaniem?

Trójka

Nić pajęcza w półpustej szklance
Na szlaku zgorszyzny
Tak pusto
I tak pełno
Byleby tak upaść
Wstawając
Nić pajęcza uprzątnięta
Szklanka znów jest pełna
Goryczy
Więcej goryczy

Nić pajęcza w półpustej szklance

Na szlaku zgorszyzny

Tak pusto

I tak pełno

Byleby tak upaść

Wstawając

Nić pajęcza uprzątnięta

Szklanka znów jest pełna

Goryczy

Więcej goryczy

Dwójka

Z każdym oddechem
nawet najmniejszym
Zastanawiam się
po co kolejnym
się krztusić nie trzeba
Gdyby tak po prostu
Ot tak w niebyciu być
Płynę
Tam płynę gdzie nikt żywy
Żywy nie mógł być
I tylko po to
To wyrzuty sumienia
kajdanami
dociążonymi kulą
kula wyrzutów

Z każdym oddechem

nawet najmniejszym

Zastanawiam się po co kolejnym

się krztusić nie trzeba

Gdyby tak po prostu

Ot tak w niebyciu być

Płynę

Tam płynę gdzie nikt żywy

Żywy nie mógł być

I tylko po to

To wyrzuty sumienia

kajdanami

dociążonymi kulą

kula wyrzutów

Jedynka

To wszystko kim dla mnie jesteś
Jest wszystkim tym czego się tak boję
To nic którym obdarowujesz mnie na codzień
Jest wszystkim co posiadam
Może kiedyś pewnego dnia
Kiedy będę dla ciebie już kimś
Przestanę oczekiwać czegokolwiek
W zamian dasz mi wszystko
Pewnie tego dnia nie dożyję
Ale to nic
Samo czekanie i sama nadzieja
To właśnie to wszystkie nic

To wszystko kim dla mnie jesteś

Jest wszystkim tym czego się tak boję

To nic którym obdarowujesz mnie na codzień

Jest wszystkim co posiadam
Może kiedyś pewnego dnia

Kiedy będę dla ciebie już kimś

Przestanę oczekiwać czegokolwiek

W zamian dasz mi wszystko
Pewnie tego dnia nie dożyję

Ale to nic

Samo czekanie i sama nadzieja

To właśnie to wszystkie nic

Dziesiąty

Tak blisko nigdy nie byłaś
Tak daleko nigdy się nie odsuwałaś
Tak wiele nadziei nigdy mi nie dałaś
Żebym chociaż raz mogła uwierzyć
Że nie jestem ci obojętna
A jednak znów się odsuwasz
Słuchasz głosów
Wśród których
Mojego płaczu nie słyszysz
Wiem że jesteś dla mnie
Ale po co to aż tak ukrywasz

Tak blisko nigdy nie byłaś

Tak daleko nigdy się nie odsuwałaś

Tak wiele nadziei nigdy mi nie dałaś
Żebym chociaż raz mogła uwierzyć

Że nie jestem ci obojętna
A jednak znów się odsuwasz

Słuchasz głosów

Wśród których

Mojego płaczu nie słyszysz
Wiem że jesteś dla mnie

Ale po co to aż tak ukrywasz

Dziewiąty

Posadzisz mnie na krześle
Zwiążesz ręce
Zakneblujesz usta
Będziesz ze mnie drwić
Pluć mi w twarz
Zostawisz mnie ta
Na pastwę samej sobie
Wyjdziesz trzaskając drzwiami
I zamkniesz je na klucz
Dla pewności zaryglujesz
Nie będę próbowała wstawać
Nie będę też krzyczeć
Nie ruszę się z miejsc
Będę cierpliwie czekać
Bo wiem że wrócisz

Posadzisz mnie na krześle

Zwiążesz ręce

Zakneblujesz usta

Będziesz ze mnie drwić

Pluć mi w twarz

Zostawisz mnie tuNa pastw

ę samej sobie

Wyjdziesz trzaskając drzwiami

I zamkniesz je na klucz

Dla pewności zaryglujesz
Nie będę próbowała wstawać

Nie będę też krzyczeć

Nie ruszę się z miejsc

Będę cierpliwie czekać

Bo wiem że wrócisz

Zawsze wracasz

Ósmy

Oddycham spokojniej
Ale tylko przy tobie
Nie wiem czym jest ból
Dopóki jesteś tuż obok
Nie martwię się nikim
Bo przecież ty jesteś tutaj
Ale kiedy odchodzisz
Nie mogę złapać oddechu
Ból kładzie mnie na zimną podłogę
Cały świat znów depcze moją głowę
Dla ciebie nigdy nie będę powietrzem
Nie będę znieczuleniem
Nie będę kimś
Będę udawać dalej
Tylko z daleka
Byle blisko

Oddycham spokojniej

Ale tylko przy tobie

Nie wiem czym jest ból

Dopóki jesteś tuż obok

Nie martwię się nikim

Bo przecież ty jesteś tutaj
Ale kiedy odchodzisz

Nie mogę złapać oddechu

Ból kładzie mnie na zimną podłogę

Cały świat znów depcze moją głowę
Dla ciebie nigdy nie będę powietrzem

Nie będę znieczuleniem

Nie będę kimś
Będę udawać dalej

Tylko z daleka

Byle blisko

Siódmy

Nie możesz odejść
Nie możesz ot tak zniknąć
Skoro wywracasz mój świat
To kto po Tobie raczy go poukładać
Nie odchodź
Nie chcę bez Ciebie niczego
Nie chcę bez Ciebie wszystkiego
Nie podchodź
Musisz odejść teraz
Musisz ot tak teraz zniknąć
Skoro mój świat jest poukładany
To jak mam pozwolić Ci go znieładzić

Nie możesz odejść

Nie możesz ot tak zniknąć

Skoro wywracasz mój świat

To kto po tobie raczy go poukładać
Nie odchodź

Nie chcę bez ciebie niczego

Nie chcę bez ciebie wszystkiego

Nie podchodź
Musisz odejść teraz

Musisz ot tak teraz zniknąć

Skoro mój świat jest poukładany

To jak mam pozwolić ci go znieładzi

Szósty

Jak można nie być
Skoro się jest
I jak można płakać
Bez łez
Jak można nie żyć
W pełni żyjąc
Dlaczego schnę
Skoro gniję
I po co oglądam się na bloki
Skoro nawet wprzód nie potrafię
Po co kocham
Skoro nie potrafię
Nie odpowiadaj
Bo wiem co powiesz
A nie przyznam ci racji
Tylko dlatego że nie

Jak można nie być

Skoro się jest

I jak można płakać

Bez łez

Jak można nie żyć

W pełni żyjąc

Dlaczego schnę

Skoro gniję

I po co oglądam się na bloki

Skoro nawet wprzód nie potrafię

Po co kocham

Skoro nie potrafię

Nie odpowiadaj

Bo wiem co powiesz

A nie przyznam ci racji

Tylko dlatego że nie