Jedynka

To wszystko kim dla mnie jesteś
Jest wszystkim tym czego się tak boję
To nic którym obdarowujesz mnie na codzień
Jest wszystkim co posiadam
Może kiedyś pewnego dnia
Kiedy będę dla ciebie już kimś
Przestanę oczekiwać czegokolwiek
W zamian dasz mi wszystko
Pewnie tego dnia nie dożyję
Ale to nic
Samo czekanie i sama nadzieja
To właśnie to wszystkie nic

To wszystko kim dla mnie jesteś

Jest wszystkim tym czego się tak boję

To nic którym obdarowujesz mnie na codzień

Jest wszystkim co posiadam
Może kiedyś pewnego dnia

Kiedy będę dla ciebie już kimś

Przestanę oczekiwać czegokolwiek

W zamian dasz mi wszystko
Pewnie tego dnia nie dożyję

Ale to nic

Samo czekanie i sama nadzieja

To właśnie to wszystkie nic

Dziesiąty

Tak blisko nigdy nie byłaś
Tak daleko nigdy się nie odsuwałaś
Tak wiele nadziei nigdy mi nie dałaś
Żebym chociaż raz mogła uwierzyć
Że nie jestem ci obojętna
A jednak znów się odsuwasz
Słuchasz głosów
Wśród których
Mojego płaczu nie słyszysz
Wiem że jesteś dla mnie
Ale po co to aż tak ukrywasz

Tak blisko nigdy nie byłaś

Tak daleko nigdy się nie odsuwałaś

Tak wiele nadziei nigdy mi nie dałaś
Żebym chociaż raz mogła uwierzyć

Że nie jestem ci obojętna
A jednak znów się odsuwasz

Słuchasz głosów

Wśród których

Mojego płaczu nie słyszysz
Wiem że jesteś dla mnie

Ale po co to aż tak ukrywasz

Dziewiąty

Posadzisz mnie na krześle
Zwiążesz ręce
Zakneblujesz usta
Będziesz ze mnie drwić
Pluć mi w twarz
Zostawisz mnie ta
Na pastwę samej sobie
Wyjdziesz trzaskając drzwiami
I zamkniesz je na klucz
Dla pewności zaryglujesz
Nie będę próbowała wstawać
Nie będę też krzyczeć
Nie ruszę się z miejsc
Będę cierpliwie czekać
Bo wiem że wrócisz

Posadzisz mnie na krześle

Zwiążesz ręce

Zakneblujesz usta

Będziesz ze mnie drwić

Pluć mi w twarz

Zostawisz mnie tuNa pastw

ę samej sobie

Wyjdziesz trzaskając drzwiami

I zamkniesz je na klucz

Dla pewności zaryglujesz
Nie będę próbowała wstawać

Nie będę też krzyczeć

Nie ruszę się z miejsc

Będę cierpliwie czekać

Bo wiem że wrócisz

Zawsze wracasz

Ósmy

Oddycham spokojniej
Ale tylko przy tobie
Nie wiem czym jest ból
Dopóki jesteś tuż obok
Nie martwię się nikim
Bo przecież ty jesteś tutaj
Ale kiedy odchodzisz
Nie mogę złapać oddechu
Ból kładzie mnie na zimną podłogę
Cały świat znów depcze moją głowę
Dla ciebie nigdy nie będę powietrzem
Nie będę znieczuleniem
Nie będę kimś
Będę udawać dalej
Tylko z daleka
Byle blisko

Oddycham spokojniej

Ale tylko przy tobie

Nie wiem czym jest ból

Dopóki jesteś tuż obok

Nie martwię się nikim

Bo przecież ty jesteś tutaj
Ale kiedy odchodzisz

Nie mogę złapać oddechu

Ból kładzie mnie na zimną podłogę

Cały świat znów depcze moją głowę
Dla ciebie nigdy nie będę powietrzem

Nie będę znieczuleniem

Nie będę kimś
Będę udawać dalej

Tylko z daleka

Byle blisko

Siódmy

Nie możesz odejść
Nie możesz ot tak zniknąć
Skoro wywracasz mój świat
To kto po Tobie raczy go poukładać
Nie odchodź
Nie chcę bez Ciebie niczego
Nie chcę bez Ciebie wszystkiego
Nie podchodź
Musisz odejść teraz
Musisz ot tak teraz zniknąć
Skoro mój świat jest poukładany
To jak mam pozwolić Ci go znieładzić

Nie możesz odejść

Nie możesz ot tak zniknąć

Skoro wywracasz mój świat

To kto po tobie raczy go poukładać
Nie odchodź

Nie chcę bez ciebie niczego

Nie chcę bez ciebie wszystkiego

Nie podchodź
Musisz odejść teraz

Musisz ot tak teraz zniknąć

Skoro mój świat jest poukładany

To jak mam pozwolić ci go znieładzi

Szósty

Jak można nie być
Skoro się jest
I jak można płakać
Bez łez
Jak można nie żyć
W pełni żyjąc
Dlaczego schnę
Skoro gniję
I po co oglądam się na bloki
Skoro nawet wprzód nie potrafię
Po co kocham
Skoro nie potrafię
Nie odpowiadaj
Bo wiem co powiesz
A nie przyznam ci racji
Tylko dlatego że nie

Jak można nie być

Skoro się jest

I jak można płakać

Bez łez

Jak można nie żyć

W pełni żyjąc

Dlaczego schnę

Skoro gniję

I po co oglądam się na bloki

Skoro nawet wprzód nie potrafię

Po co kocham

Skoro nie potrafię

Nie odpowiadaj

Bo wiem co powiesz

A nie przyznam ci racji

Tylko dlatego że nie

Piąty

Gdyby Twoja dłoń choć przez chwilę,
Przez chwilę, mogła być bliżej mojej dłoni
Gdyby Twoje słowa choć raz uderzały we mnie
A nie tuż obok
Gdyby Twoje oczy choć przez chwilę
Patrzyły w moje tak
Jak ja patrzę w Twoje
Gdyby Twoje usta choć na jedną sekundę
Chciały się zetknąć z moimi
By poczuć
By się wsłuchać
By zatonąć
By istnieć
Tylko po to by móc się uwolnić
Tylko po to by móc ciebie uwolinić.

Gdyby twoja dłoń choć przez chwilę

Przez chwilę

mogła być bliżej mojej dłoni

Gdyby twoje słowa choć raz uderzały we mnie

A nie tuż obok

Gdyby Twoje oczy choć przez chwilę

Patrzyły w moje tak

Jak ja patrzę w twoje

Gdyby twoje usta choć na jedną sekundę

Chciały się zetknąć z moimi

By poczuć

By się wsłuchać

By zatonąć

By istnieć

Tylko po to by móc się uwolnić

Tylko po to by móc ciebie uwolnić

Czwarty

Gdyby ten wiatr wiał
Tak jak nie wieje
To może te liście
Spod moich stóp
Dalej więdłyby na drzewie
Na którym nie zostało
Już nic
I nigdy nic na nim
Już nie będzie
Bo to drzewo
Więcej liści puszczać nie chce
Przecież to wszystko
To przez ten wiatr
Który jednak nie wieje

Gdyby ten wiatr wiał

Tak jak nie wieje

To może te liście

Spod moich stóp

Dalej więdłyby na drzewie

Na którym nie zostało

Już nic nigdy nic na nim

Już nie będzie

Bo to drzewo

Więcej liści puszczać nie chce

Przecież to wszystko

To przez ten wiatr

Który jednak nie wieje

Trzeci

Gdyby mi łatwiej było łzę wydobyć
Ale nie o każdą kolejną muszę żebrać
I staram się bardzo się staram
Byleby je tylko upłynnić
Za dużo łez może się wylać
Do zbiornika i tak już pełnego
Który się może przelać
Po kropelce byłoby delikatniej
Możnaby było stopniowo odlewać

Gdyby mi łatwiej było łzę wydobyć

Ale nie o każdą kolejną muszę żebrać

I staram się

bardzo się staram

Byleby je tylko upłynnić

Za dużo łez może się wylać

Do zbiornika i tak już pełnego

Który się może przelać

Po kropelce byłoby delikatniej

Możnaby było stopniowo odlewać

Drugi

Dzisiaj nie mogłam Cię kochać
Dzisiaj musiałam odpocząć od uczuć
Dzisiaj zasnę bez Twego obrazu za powieką
Dzisiaj nie wpuszczę Cię do swoich snów
Jutro będę mocniej Cię kochać
Jutro będę pragnęła czuć ból kochania Cię
Jutro Twój obraz będzie wyraźniejszy
Jutro będę śnić tylko o Tobie
Będę tak krążyć i wracać
Punkt wyjścia będzie i punktem wejścia
Pozwolisz mi siebie kiedyś nie kochać?

Dzisiaj nie mogłam Cię kochać

Dzisiaj musiałam odpocząć od uczuć

Dzisiaj zasnę bez Twego obrazu za powieką

Dzisiaj nie wpuszczę Cię do swoich snów
Jutro będę mocniej Cię kochać

Jutro będę pragnęła czuć ból kochania Cię

Jutro Twój obraz będzie wyraźniejszy

Jutro będę śnić tylko o Tobie
Będę tak krążyć i wracać

Punkt wyjścia będzie i punktem wejścia

Pozwolisz mi siebie kiedyś nie kochać?