Ja wiem, że mogłabym
ale co to za możność
mieć i nie mieć zarazem.
A mimo wszystko patrzę
Na Pragę, wiesz?
Kulę się w sobie
Słyszę mohera
Śmieję się
Widzę jak patrzysz
robisz rebusy
Błądzimy z Tobą nawigacjo
Ale idź.
Nie mogę patrzeć jak się rozpadasz.

tonietak

Wiesz,
to tak jakbym grała w Simsy
Idealny dom
cudowne życie
a ktoś wpadł i wyłączył mi komputer
takie jeb.

Nienawidzić

nie potrafię

ale kiedyś

pewnego dnia o poranku

założę czarne majtki na głowę

i pójdę ratować świat

Tajną bazą będzie piwnica

Taka ze słoikami

i pająkami

pojazdem szara koza

a bronią

intuicja

Powstałam

 

Wariatki

Wiesz co się dzieje, kiedy w jednym łóżku śpią aż dwie wariatki?
Ja wiem,
siadaj to ci opowiem.

Kiedy dwie wariatki na jednej podłodze sypiają,
to wtedy jedna jest normalna.

Kiedy dwie wariatki snują marzenia,
to obie są szalone.

Kiedy materac rośnie do rozmiarów łóżka,
to trzeba dzwonić do wariatkowa.

Ale spokojnie,
jak z łóżka schodzą, to tylko jedna jest wariatką,
druga normalnieje
i ucieka.
Zostawia swoja wariatkę.

Zawsze ktoś musi być normalny.

 

 

dwie wariatki na jednym łóżku to za dużo.

wisimi

Od czasu życia

nie mam czasu na śmiercenie

Nie mam czasu na kropki w przecinkach

i na przypominanie sobie

Na ważne i olane życia

Oklaskiwanie gubiących się myśli jest najprościejsze

ale szczęślowość mnie zagubia

Pomóż mi.

Pomóż mi się cieszyć,

bo znów zapominam.

Wytłumacz mi moje słowa. I kropki w przecinkach,

których już nie stawiam

Martwe ptaki na kamykach

Pokłońmy się śmierci

najślamazarniejszej ze wszystkich życia sługusów

oddajmy jej cześć

złóżmy dary

z ptaków które martwe już

leżą na kamykach przed domem

potem przejdźmy się do lasu

szukać bardziej jej niegodnej ofiary

Potrzebieństwa

Potrzebieństwa są niezwykle najniepotrzebieństwowe.

Pogódźmy się z tym – nieuniknione nieunikniewieństwa.

Tak,

zasiane pole ryżowe i smażone pochlebieństwa.

O. Tak!

Rozłóż.

ojoj

Moja mała myszko

nie cierp

oj nie cierp

złapię cię za ogonek i przybije do drzwi

i każdy będzie mógł w ciebie pukać

przechodząc przez drzwi podziwiać

na na na na na na

moja mała myszko

chodź bliżej chodź

chcę widzieć dwa twoje ogonki

i gwóźdź pośrodku

na na na na na na

moja mała myszko

biegnij biegnij…

kotwiczyzna

Rozwinę metaforę obcesów.

Nosiłam je od jakiegoś czasu

i tak w nich właśnie podtrzymywałam atlasową spuściznę

(w osobistym wydaniu)

ale obcasy nie wytrzymały.

Jebły, się złamały

A mi nigdy nie dojdzie tych dwadzieścia

wymarzonych centymetrów

Może powinnam raczej rzucić kamieniem

w te wszystkie pieprzone, nienazwane barwy

Może powinnam raczej też je w końcu nazwać

i poczekać na reakcję pustych kartek.

Cofnąć się do…

do gdzie?

Nazwanie punktu jest zwrotnikiem.

nie zakołuję

i nie usiądę

Nie, ja nie stoję całą sobą,

tylko tak połowicznie, albo i mnie, ale nie do końca.