Serca pęd szalony, och i ach

ten przyspieszony serca pęd

kiedy nie myślę

I ten spowolniony serca pęd

kiedy myślę

To kołatanie

strzelaniem do kaczek

z nieprzeładowanej broni

to całe to

to tylko kolejny stopień

na schodach i przerwa

coby serca pęd szalony uspokoić

coby nie biegało jak szalone

i to tylko bez powodu

Wilki

Spłoszone wilki

uciekają

między cieśninami ogniw

toczą się basiory

krwią zamroczone

zawracają

czują

węszą zwierzynę

w kole zasiadłszy do kolacji

najpierw zęby swe

o marmur przypiłują

zanim zatopią

 

Wilki po kęsie wziąwszy

zostawiają resztę

niedojedzoną

byleby się źle trawiło

a to co z ofiary zostało

niechaj się rozkłada

tyle że w szybszym tempie

Ejże!

Ty pryyy szalona…

nie skręcaj karków

pluszowym misiom

idź do lasu

między trzecim a czwartym rządkiem

gdzie pies leży pogrzebany

rozkop ziemię i się przyglądaj

jak robale pełzają

jak truchło gnije

przygodo!

jaki to smród!

Ale tylko między trzecim a czwartym rządkiem

gdzie pies leży pogrzebamy

nieopodal

Już prawie o tym nie myśle

już prawie też tamtego nie robię

tylko niecierpliwymi paluszki

zaglądam

chowam się

znów zaglądam

moja mała puszka

pełna niemyśleń i nierobień

moja mała słodka puszka

z dziurawym dnem

na poduszce snów

bez

Ja klnę

przeklinam,

zaklinam,

nieważne

ja czuję że nie czuję

ja myślę, że jestem bezmózg

i nie chwytam,

nie dopieszczam

ja kajam się

i wnikam

głębiej

by poczuć warstwę

która mi umykam

choć sama ją wypraszam

i myślom pędzącym

nierównym rytmem

mówię nie

gdy wchodzą w głębię

nie chcę ich

w sumie żadnych

w krainie mych urojeń

Przesada nie?

Zdzieram już ostatnią warstwę

i uderza mnie odór tkanek

fetor przegniłych wnętrzności

tak prościej

kiedy nie ma już nic

a tylko kłęby pary ponad truchłem

Rozbierz mnie i oceń

czy pod koszulą w kratę i bojówkami

jest skóra

albo ciało

cokolwiek co ludzkie

Jeszcze więcej ognia?

Pieprznę o ścianę

głupia zapalniczka

niby wszystko w porządku

bo przecież widać

że wszystko ma na miejscu

i płomień daje

ale cholerstwo utrzymuje tylko przez chwilę

zbyt krótką żeby papierosa odpalić

no raczej nie mam aż tak słabego refleksu

najnormalniej sekundę ogień się trzyma…

co z nią nie tak?!

no pytam się ja!

Kominek

za szybą huczy

rozszalały ogień

w nim topnieją

otwarte już pudła

i zapisane już kartki

pozostałości twojego ja

w śmietniku

nieodratowalne

ale dobrze że za szybą

brudną i osmoloną

Lodówka

Sięgam do lodówki

Prócz światła

I pingwinów z kamykami w dziobach

Jest jajek sztuk trzy

Wszystkie zepsute

Ubaw po pachy

Jest kefir

zzieleniały

Porozmawiamy zanim wyjdzie

I konserwy!

Moje kochane puszeczki

Ze śmierdzącymi rybami

tych właśnie nie tknę

Bóg jeden wie czego ryba

mówić nie chce